wtorek, 6 marca 2018

Podsumowanie miesiąca: luty

"Całe mistrzostwo polega na tym, aby cieszyć się prostotą życia, nie zaś szukać wymyślonego ideału szczęścia, który nie istnieje."
Dorota Gąsiorowska – Obietnica Łucji

Druga połowa stycznia była dla mnie dość ciężka i przytłaczająca. Początek lutego wcale nie był lżejszy i przyjemniejszy. Zaczęło się od dwóch zdecydowanie najtrudniejszych egzaminów, po którym miałam dość absolutnie wszystkiego. Na szczęście nie zostałam z tym wszystkim sama.

Zaraz po zakończeniu sesji przyjechała do mnie siostra, spędziłam również kilka dni w domu oraz ponownie odwiedziłam Kraków i okolice. Może nie czułam się po tym wszystkim pełna nowej energii, ale miałam czas na przemyślenie kilku kwestii, co ułatwiło mi rozpoczęcie nowego semestru i dalsze w miarę normalne funkcjonowanie.

Też uważacie, że zimą wszystko jest trudniejsze?

Mimo, że różnie z tym moim nastrojem bywało, starałam się szukać i cieszyć z małych rzeczy. Nareszcie, po wielu miesiącach poszukiwań udało mi się znaleźć sukienkę! 😎 Wraz z mamą i siostrą wybrałyśmy się na zakupy, gdzie łącznie przymierzyłyśmy kilkadziesiąt sukienek... Ale! Nawet nieźle się przy tym bawiłam, co normą u mnie nie jest podczas zakupów. Wyjazd był bardzo owocny i każda coś dla siebie wybrała. Osobiście traktuję to jako mały cud, haha. 
W lutym byłam na trzech meczach. Dwa spotkania "na szczycie" odbyły się w trójmiejskiej Ergo Arenie. Bardzo gorąco było podczas meczu Trefla Gdańsk z Jastrzębskim Węglem. Niesamowite emocje. Niesamowici kibice. Nieziemska atmosfera. Uwielbiam taką Ergo Arenę! Natomiast pod koniec miesiąca przyjechała do Gdańska Asseco Resovia Rzeszów. I znów atmosfera na trybunach była świetna. Zabrakło tylko trochę boiskowych emocji, ale na (moje) szczęście wygrali gospodarze.

Jedno spotkanie było dane mi oglądać w Krakowie i nie był to tym razem mecz w TAURON Arenie. Wybrałam się na ligowy mecz Siatkarskiej Ligi Kobiet, gdzie (już nie taki mój) Trefl Proxima Kraków podejmował drużynę z Muszyny. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tak mi brakowało kobiecej siatkówki! Początek spotkania był raczej przeciętny, gospodynie przegrywały już 0:2... Jednak derby nie mogły tak szybko dobiec końca, prawda? Został rozegrany tie-break, którego wygrały dziewczyny z Krakowa. Brawo!

W lutym znalazł się także czas na inne rozrywki. Byłam w kinie na "Narzeczony na niby". Film, jak na polskie komedie przystało, bywał i zabawny, i chwilami wzruszający. W sam raz, żeby spędzić miło czas i trochę się pośmiać, zapominając o rzeczywistości. Ponadto wybrałam się z dziewczynami na koncert Cugowskich, który był zdecydowanie za krótki! Ale świetnie się bawiłam. 😊
Odwiedziłam również kilka bibliotek i przeczytałam 4 książki, co jest rekordem ostatnich miesięcy. Tak, jak podczas sesji dopadł mnie "książkowy głód", tak trzyma mnie on do dnia dzisiejszego. Przeczytałam "Czerwone gardło" Jo Nesbø. Było to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i nie ukrywam, że chwilami bywało ciężko. Ileż ja razy zasnęłam przy tym... Ale gdy tylko wkręciłam się w historię, a te wszystkie ciężkie nazwy przestały mi tak strasznie przeszkadzać, to czytało mi się nawet przyjemnie. I byłam bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej. 

Przeczytałam również "Obietnicę Łucji" Doroty Gąsiorowskiej. Jest to lekka, wciągająca i urzekająca historia o nowym starcie i odnalezieniu swojego miejsca na ziemi. Choć książka liczy sobie około 600 stron, to tak naprawdę jest na jeden-dwa wieczory. Dodatkowo (nareszcie!) udało mi się dostać trzecią część "Promyczka", który oczarował mnie w minionym roku. "Franco" Kim Holden to możliwość powrotu do niesamowitych bohaterów i świetne zamknięcie całej serii. Ostatnią przeczytaną książką była pierwsza część "After" A. Todd. Książka również należy do tych grubszych, ale czyta się bardzo szybko. Mam dość mieszane uczucia wobec niej i nie wiem, czy sięgnę po kolejne części. Moooże.
Co jeszcze? Z dietą bywało różnie. Najbardziej w pamięci utkwiło mi sushi, które miałam okazję spróbować po raz pierwszy oraz jak zawsze świetne naleśniki. Jeśli będziecie kiedyś w Sopocie i złapie was głód, to polecam naleśnikarnię Cuda Wianki. Nie dość, że świetne jedzonko to jeszcze niezwykle uroczy wystrój. To zdecydowanie jedno z moich ulubionych miejsc w Trójmieście. 

Ogólnie luty nie był zły, ale... cieszę się, że mam go już za sobą. Jedynie czego żałuję, to że nie udało mi się pójść na żadną zimową sesję w tym roku. Chwilami widoki były bajkowe... 😍Może w grudniu? Bo teraz już mam dość zimy. Zimna. Odliczam dni do wiosny. Naprawdę już nie mogę się jej doczekać! Niech już nie pada śnieg i nie będzie mrozu. Proszę? 🙏


Jaki będzie marzec? Zapowiada się meczowo i rodzinnie. I oby ciepło! 

A jak Wam minął luty? I jakie macie plany na marzec? 

12 komentarzy:

  1. Hej. Bardzo ciekawy blog, widzę że się mocno interesujesz siatkówką. Zapraszam na mojego bloga biegowego, dużo ciekawych informacji na temat biegania i nie tylko. :)

    http://majdanskibiegacz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie siatkówka to moja pasja ;)

      Usuń
  2. Heeej, mogłaś nie wspominać, że byłaś na Narzeczonym na niby, bo mi nadal smutno, że nie obejrzałam całego filmu. Byłam na weekend we Wrocławiu połączonym z Katowicami i Jastrzębiem i poszłyśmy do kina we Wro na ten film, a tu bach, ewakuowano cały Pasaż Grunwaldzki i tyle było z mojego oglądania :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, to nie było specjalnie... A czemu była ta ewakuacja?

      Usuń
    2. Auto zapaliło się na parkingu, więc całą galerię ewakuowali :(

      Usuń
    3. O kurcze... A to kino nie dało możliwości późniejszego dokończenia filmu? W końcu to nie wina widzów...

      Usuń
  3. Luty minął mi na oglądaniu Zimowych Igrzysk Olimpijskich ( miałam obejrzeć max pięć dyscyplin ale z dnia na dzień ich przybywało ) a także na odbyciu praktyk.Obejrzałam kilka filmów i przeczytałam dwie książki.Nie obyło się bez zakupów i załatwieniu kilku spraw.;)Marzec zaczęłam od koncertu zespołu Enej i powrotu na uczelnię ( miałam przerwę od zajęć od 15 stycznia ) , teraz muszę przestawić się na tryb ,, uczelnia " ;).W sobotę wracam na wolontariat ( idę na mecz piłki nożnej i będę pomagała na pływalni ).W późniejszym czasie planuję wybrać się na kolejny mecz piłki nożnej ( eliminacje do Euro u21 2019)również jako wolontariusz.Zapewne to nie koniec moich planów na marzec ale reszta będzie tworzyła się na bieżąco :)
    PS Ja też nie mogę się doczekać wiosny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby wszystkie plany udało Ci się zrealizować! Udanego marca :)

      Usuń
  4. Zimą jest wszystko zimniejsze 😅
    Wiooosnooo, chodź tu, założyłabym już trampki chętnie :v
    No i co tam w tym Krakowie? Fajnie było? 😛

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, równie chętnie zdjęłabym już kurtkę, szalik i czapę (mimo, że ją uwielbiam)...
      A nooo, fajnie było :D

      Usuń
  5. Sushi uwielbiam! ;D Mam nadzieję, że Tobie również smakowało! ;)
    A Cuda Wianki, to zdecydowanie jedno z najlepszych tego typu miejsc w Sopocie... haha zaraz obok stołówki policyjnej ;p

    Pytanie czy zimą wszystko jest trudniejsze jest hmmm... mega trudne! Ja bardzo lubię ciepło, ale wiesz, ja w tym roku to chyba bym chciała żeby ze mną te temperatury po -19 zostały nawet do czerwca, bo w sumie tylko właśnie przez zimę nie pozamykali jeszcze kolejnych ulic (a w tym mieście już naprawdę nie ma co zamykać!), więc już wolę mrozy niż 3godzinne dojazdy do pracy (jakichś 20km) ;p

    P.S. Tylko pozazdrościć tylu meczów. Haha w moim przypadku, ostatnio terminarz zdecydowanie nie sprzyja :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W większości smakowało, tylko jedno było mniej smaczne... Ale ogólnie pozytywne wrażenia, a miałam małe obawy :D
      Stołówka policyjna? Hmmm... Nie próbowałam xd

      To jest dobry argument! Niestety u mnie nic nie przemawia za zimą i naprawdę mam już jej serdecznie dość. Potrzebuję słońca! :D

      No z tym terminarzem to zawsze ciężko... A jak tam Radom? Bo w środku tygodnia chyba wypada...

      Usuń