czwartek, 26 stycznia 2017

Historia. LOTOS Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów: relacja

"It's the moment of truth and the moment to lie
The moment to live and the moment to die
The moment to fight, the moment to fight,
To fight, to fight, to fight"

30 Seconds To Mars - This Is War

*nie może wymyślić wstępu*



Wiecie co jest fajne? Fajne jest, jak do Trójmiasta przyjeżdżają drużyny z czołówki. Fajna jest wypełniona hala. Może nie do ostatniego miejsca, bo tych jest ponad 10 000, ale dwie kondygnacje uginają się pod ciężarem kibiców. I to jest coś niesamowitego. Atmosfera jest wyjątkowa. 

Podobnie było w miniony weekend, kiedy to LOTOS Trefl Gdańsk podejmował Asseco Resovię Rzeszów. 

Nie zabrakło wówczas kibiców, nie zabrakło emocji. 

I nie zabrakło zwycięstwa gospodarzy. 

Historycznego. 

Pierwszego w Ergo Arenie w rozgrywkach Plus Ligi. 






Przed meczem czułam, że może być dobrze. A jak czuję coś takiego, to przy okazji objawia się w moim organizmie także strach i stres. Niepokój. I niecierpliwość. Wbrew pozorom lubię te uczucia, bo świadczą o tym, że wydarzy się coś ważnego. Coś istotnego. Coś co MOŻE MIEĆ ZNACZENIE.

Ponad 4100 zgromadzonych kibiców na trybunach. 

Żyjąca meczem Ergo Arena. 

"Hymn" Luxtorpedy odegrany. 

Serce coraz mocniej bije.

Wszystko jest na swoim miejscu. 

MOŻEMY ZACZYNAĆ!




Z dedykacją dla Agaty :)





Jaki był mecz... każdy widział? Spotkanie pomiędzy LOTOSEM Trefl Gdańsk a Asseco Resovią Rzeszów było transmitowane przez Polsat Sport i zapewne część z Was śledziło relację (czy się mylę?). 

Pierwszy set od początku układał się po myśli gdańszczan, którzy przez jego większość prowadzili 3-4 oczkami (11-7, 19:15). Jednak w samej końcówce coś się stało. Coś się zacięło? Rywal wrzucił wyższy bieg? Po chwili był remis, po 23. Dwie minuty później przegrana do 23. 

Druga partia? Baaardzo podobna, z tym że teraz gospodarze mieli chwilami nawet pięć oczek zapasu. Ale co z tego? Końcówka seta i mamy remis, po 22. I gra na przewagi. I zwycięstwo gdańszczan! Na tablicy wyników remis, mecz zaczyna się od początku!

Trzecia partia to koncert gry Asseco Resovii. Od pierwszej do ostatniej piłki. Wygrana gości do 17. 

Czwarty set? Podobny do poprzedniego, z tym że teraz to gospodarze prowadzili. I choć przewaga aż tak duża nie była, wystarczyła by w miarę spokojnie wygrać partię, którą asem serwisowym zakończył Wojciech Grzyb.  

Tie-break był jakby kontynuacją czwartego seta. Jakby gdańszczanie nie schodzili na przerwę tylko dalej grali i budowali przewagę. Przewagę jakże cenną w tej krótkiej partii... 
Prowadząc 9:4 w głowie pojawia się myśl - już tak blisko. Ale i tak daleko. Po chwili masz 10:8 i ganisz siebie za przedwczesną radość. Dalej jest niepewność i... TAK! Kamienie z kilku tysięcy serc opadają, następuje eksplozja szczęścia. 

WE DID IT. 




Z dedykacją dla Agaty :)




Z dedykacją dla Agaty :)

Z dedykacją dla Krzyśka ;)

TO BYŁO COŚ WOW! 

Wiadomo, wierzyłam w swój zespół, tak jak to robię cały czas. Czułam, że jest szansa tego dnia wygrać i z całego serca tego pragnęłam. Z drugiej strony, kurcze, Asseco Resovia to anonimowa drużyna nie jest. Potrafią grać i od kilku sezonów utrzymują się w czubie tabeli. Poza tym mogli być podrażnieni ostatnimi porażkami, w tym także w ćwierćfinale Pucharu Polski z... LOTOSEM Trefl właśnie. Z takimi zespołami nie wygrywa się od tak. I pewnie właśnie dlatego, to zwycięstwo smakowało wyśmienicie.

Mecz z pewnością mógł się podobać. Nie zabrakło emocji, a o te emocje przecież chodzi. Upadanie i podnoszenie się, mierzenie z przeciwnościami, zaczepki pod siatką, kontrowersyjne decyzje sędziów... To wszystko jest częścią widowiska sportowego. Czy było idealnie? Nie. I jasne, na niektóre aspekty można narzekać. Ale... co pamięta się po takim meczu? Wszystkie akcje? Ustawienia? Skład? Nie, a przynajmniej nie w moim przypadku.

Zapamiętałam przegranego pierwszego seta, który mógł zostać wygrany. I tie-breaka, którego świetnie rozpoczął LOTOS Trefl. Pamiętam, że kibice nie byli do końca zachwyceni sędziowaniem, ale bardzo rzadko czepiali się gry gdańskiego zespołu. 

I pamiętam przede wszystkim ostatnie sekundy meczu. Wybuch radości powstrzymany na chwilę wideoweryfikacją. Łzy wzruszenia w oczach (jedna nawet na policzku). Niesamowite szczęście i najszczersza duma. 

Panowie, dziękuję!














Przed meczem raczej nie planowałam żadnych zdobyczy zdjęciowych czy autografowych, ale po spotkaniu nie miałam jeszcze ochoty na opuszczenie hali. Widziałam, że kilka osób czekało na graczy obu ekip, więc stwierdziłam "czemu nie?". 

Nie chciało mi się zmieniać obiektywu, musiał wystarczyć telefon. I selfie. Taaaak. Pamiętacie moje pierwsze selfie z siatkarzem? Nie było to tak dawno, bo w lipcu podczas Ligi Światowej w Krakowie. Słynne zdjęcie, na którym... mam zamknięte oczy. Stwierdziłam wtedy, że więcej żadnego selfie nie robię. Koniec. Nie nadaje się do tego. Chyba, że z pomocą przyjdą właśnie panowie, których możecie podziwiać poniżej. DZIĘKUJĘ BARDZO!   


I koniec. Nadszedł czas na opuszczenie Ergo Areny i zostawienie za sobą tych wydarzeń. To już historia. Piękna, bo piękna. Na pewno jeszcze nie raz wspomnę ten mecz. Ale czas pisać kolejne rozdziały. Już za dwa tygodnie do Gdańska zawita PGE Skra Bełchatów i z pewnością emocji będzie nie mniej. 

Nie mogę się doczekać!

A w związku z PGE Skrą... Jakieś zamówienia na zdjęcia? ;) 

14 komentarzy:

  1. PGE Skra to moja ulubiona drużyna. Z niecierpliwością czekam na zdjęcia z meczu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja z niecierpliwością czekam na ten mecz :D Mam nadzieję, że zdjęcia się spodobają ;)

      Usuń
  2. Przyznam, że spotkanie Lotosu z Resovią bardzo mi się podobało :) Widać było naprawdę świetną grę!
    Meczu ze Skrą już się nie mogę doczekać!
    P.S. Wiesz kogo bym chciała zdjęcie, prawda? Ale nie wiem czy zagra w tym meczu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mogę się doczekać :D
      Nie wiem czy myślimy o tej samej osobie... Lepiej się upewnij ;)

      Usuń
    2. To może zrób osobie, o której uważasz, że myślę, a ja będę miała niespodziankę :P i zobaczymy czy dobrze mnie znasz :) Challenge accepted?

      Usuń
  3. Taki mecz bym chciała kiedyś zobaczyć na żywo. :D Z reprezentacją już horrory widziałam, z AGH również, tylko +Liga dla mnie taka, że te mecze na których byłam (he he, aż 2 :v) po 3 setach się kończyły :(
    Nie poddawaj się z selfiakami :P chociaż racja, siatkarze dłuższe łapy, to nawet wygląda jakby ktoś trzeci je robił XD
    Ja tu mam tylko jedną uwagę do zdjęć :< Kowala nawet masz, a AA to gdzie :( :P !!!
    Chyba nie muszę Ci mówić kogo masz focić na Skrze, co nie? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam do Gdańska raz jeszcze. A jak nie wyjdzie, to jeszcze raz. Aż do skutku! ;)
      Zdjęcie AA nie nadawało się do publikacji, niestety :(
      Chyba wiem o kim mówisz, he he :D

      Usuń
    2. Uważaj, bo jeszcze będę Cię nawiedzać :v
      Ale pokazać możesz :P
      No raczej, że wiesz xD

      Usuń
    3. Pokazać w wiadomości prywatnej mogę, tylko proszę się nie śmiać :D

      Usuń
  4. JA JA JA JA!!!!!!!! Składam zamówienie na pana rozgrywającego x2 :)
    Zdjęcia wyszły Ci super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaa, mam nadzieję, że uda mi się coś zrobić. Ale... Ty też wyprowadzasz swojego Nikona na spacer, prawda?
      Dzięki ♥

      Usuń
  5. Przyznaję się bez bicia nie oglądałam meczu , wygrały skoki w Zakopanem dzisiaj może być podobnie przy meczu Skry z Resovią chyba ,że będę oglądała dwie transmisje na raz ;) Zdjęcia jak zawsze świetne i poproszę więcej selfie nawet jeżeli są wykonane z pomocą dłuższych łap siatkarzy ( Iza tym zdaniem rozśmieszyłaś mnie ;) )zamówienie co do zdjęć na kolejny mecz na pewno złożę tylko muszę zdecydować się kogo chcę zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ♥ Co do selfie to nie wiem, czy w tym sezonie będzie jeszcze okazja żeby jakieś zrobić... Ale postaram się ;)
      W takim razie czekam ;)

      Usuń